Archiwum March, 2010
David Eustace
Mamy oczywiście do czynienia z zawodowcem. Niemniej, mam wrażenie, że nie oddał się do końca komercji, o czym mogą świadczyć takie cykle jak “US powergen” czy “Scotish Ballet”.
Do tego portrety… ech fajne…
Clayton Cubitt
Połączenie portrecisty i “feszynowca” jest częstym zjawiskiem w świecie zawodowców. Oni zazwyczaj twierdzą, ze jeśli umie się dobrze zrobić zdjęcie reklamowo-modowe, to zrobić portret to już tylko zabawa.
Chyba coś w tym jest.
Oba rodzaje fotografii różnią się w sumie nie aż tak bardzo, choć mają swoją specyfikę.
Clayton zręcznie łączy te dwie stylistyki… i nawet w jego zdjęciach fashion dostrzegam fajne zabiegi portretowe. Zapraszam – Clayton James Cubitt.
Amy Arbus
No nie wiem… czy ktoś jest w stanie dogonić Diane Arbus? Nawet jej córka?
Czy geniusz jest zakodowany w genach?
A jeśli tak, to w którym pokoleniu powtarza się ta boska sekwencja…?
Oceńcie sami.
Amy Arbus – fotograf.
Jim Galli
Jestem jakoś tak na etapie mosiężnych szkieł i bardzo, bardzo starych aparatów.
I tak przeszukując sieć oczywiście w Stanach znajduję maniaków, którzy słowa pasja odmieniają przez wszystkie kolory tęczy :)
Oto jeden z nich- Jim Galli – i jeśli znajdziecie czas polecam Wam przeglądnięcie tego, co ten człowiek robi 100-letnimi szkłami i aparatami wielkoformatowymi…
Czy jakaś współczesna maszynka za parę tysi potrafi zrobić takie zdjęcie..?:) Ta tonalność… uch!
Tutaj szczegóły wykonania tych poniższych fot.




To jest scenografia!
Ja wiem, że środki nie zawsze pomagają artyście. Wiem, że złej baletnicy itd… Ale kurcze ssie mnie w żołądku, aby w największych halach zdjęciowych Hollywood, znana aktorka zarabiająca parę milionów za film, pozowała mi. Tak po prostu.
Wiem, trzeba być Annie. No cóż. Ponoć Annie wychodzi na prostą po swoich perypetiach finansowych, choć przyznam, że sesja z przebrzmiała gwiazdką pop Britney Spears przyprawiła mnie o mdłości i zdecydowanie wolę te stare, dobre czasy Leibovitz. Oby powróciły…!




















