Archiwum May, 2010

Po prostu: skacz!

Pisałem już o tym, że w fotografii jest pewna granica między byciem artystą z urodzenia, a stawaniem się artystą z rzemiosła. W tym drugim bardzo pomocne jest dopracowanie się własnego stylu. Rozpoznawalnego, charakterystycznego i unikalnego najlepiej. Ponieważ wszyscy wiemy, że już wszystko było – można zrobić założenie, że już nikt nie jest w stanie wypracować swojego artyzmu na tej drodze :) Po prostu własny styl już nie ma prawa istnieć, skoro wszystko już było. Logiczne.

Takim znakiem rozpoznawczym – ekslibrisem fotograficznym – może być cokolwiek. Tło (Penn, Avedon), kadr (Platon), kolor (Lachapelle), materiał (Roversi) i inne. Takim znakiem może tez być po prostu: Jump! NYT przypomniał właśnie pomysł na styl Philippe Halsman’a :)

Więcej skoków Philippe Halsman’a tutaj :)


99

Są rzeczy na tym świcie, które drażnią w nas jak jakaś niespłacona karta kredytowa. Te rzeczy jednak, drażnią nas pozytywnie. Po prostu mam wrażenie, że bez nich, wszystko byłoby inne. Czasami jest to fotografia, czasami wspomnienie lub człowiek, a czasami jest to piosenka.

Dla mnie to jest taka piosenka :)


tomasz_900

Mors

Tomasz, 61 lat.
Synonimy osoby: mahoń, brąz, skóra, żyły, lina okrętowa, morze, wiatr, witalność.

Czytaj dalej…


Leibovitz jedzie na Mundial

Vanity Fair ufa Annie Leibovitz. Nawet piłkarze jej ufają i to jacy:

Ja jakoś nie mogę uwierzyć ani tym zdjęciom, ani Ani. Po prostu fotki do gejowskiego magazynu. Bez polotu pracuje Annie. Powtarza się. Jest bezemocjonalna. Łamie się moje uwielbienie dla tej fotografki. Rozumiem, że teraz musi gonić za kasą szczególnie, ale i tak mi trochę przykro. Fotki są puste, jak puste są tych piłkarzy pozy. Zdecydowanie wolałbym aby zdjęcia piłkarzom zrobił Walter Iooss:

fot.: Walter Iooss (x8)


miasto

Moje miasto

Ten materiał powinien rozpocząć się analizą zjawiska miasta, jako takiego. Klasycznego później civitas. Musielibyśmy sięgnąć aż do Myken i Troi, do tamtych kultur, które rozpoczęły kształtowanie się zjawiska miasta i wskazały pierwsze założenia istnienia tego typu miejsc. Pierwsze definicje.

Nas jednak interesuje już zupełnie inne miasto. Współczesne. A właściwie nie samo miasto fizycznie, ale pewien organizm społeczny i kulturowy, jakim jest miasto i jego poziomy. Te jawne i te niejawne. Te widzialne i te niewidzialne. Tajemnicze, ale i  ekshibicjonistycznie wystawiane na widok publiczny. Miasto uwielbia być fotografowane. Robili to praktycznie wszyscy fotografowie. Ci wielcy jak Eugène Atget czy Brassaï (Gyula Halász), ale także każdy amator idący choć raz z aparatem ulicą swojego miasta.

Czytaj dalej…


Autor…

piotr biegaj, iczek - nie młody już i nie wysoki nazbyt. Fanatyczny też nie bywa. Po prostu starał się zawsze, aby ludzie na ulicy nie klęli. To jednak wojna z wiatrakami więc.... zajął się fotografią.