Archiwum July, 2010
Artur Tabor w krainie Wiecznych Łowów
Dzisiaj dotarła do mnie przerażająca wiadomość - Artur Tabor, jeden z najlepszych polskich fotografów przyrody zginał tragicznie 2 lipca podczas wyprawy do Mongolii :(
W mojej fotograficznej podróży, miałem etap fotografii ptaków. Artur był dla mnie niedościgłym wzorem! Tworzył wspaniałe obrazy fotograficzne, a w ostatnich latach również i filmy przyrodnicze. Ostatnio z przyjemnością oglądałem jego udział w programie przyrodniczym “Dzika Polska”, który tworzył wraz z Tomaszem Kłosowskim.
To tragiczna strata dla braci fotograficznej.
Kraina Wiecznych (bezkrwawych) Łowów zyskała wspaniałego gospodarza, a my straciliśmy kolegę z pasją i darem piękna w sobie.
Nabożeństwo żałobne i złożenie prochów do grobu rodzinnego odbędzie się w poniedziałek 12 lipca o godz. 13.00 w Jedlni Letnisko koło Radomia.
Żal…
Z dedykacją dla Odchodzących…
Siewka Złota
wszystkie zdjęcia – rezerwat Ptasi Raj, Wyspa Sobieszewska, 2003-2005, fot. iczek
Press śledzi Tomaszewskiego
Wydaje się, że Grand Press Photo i miesięcznik Press mają wybitnego pecha, albo… słabo znają się na fotografii..:)
W najnowszym lipcowym numerze Press ukazał się właśnie materiał Renaty Gluzy (wiceszefowa pisma) “Cień z drutu” dotyczący “afery” ze zdjęciem laureatem tegorocznego GPP.
Historia zamieszania ciągnie się od maja, kiedy to Guma opublikował pytania dotyczące wątków technicznych wykonania zdjęcia, sugerując, że mogło dojść do manipulacji w PS. Z artykułu w Press dowiadujemy się jednak, że początkiem były wątpliwości fotoreporterów “Przekroju” i już wówczas próbowano z jury i organizatorem wyjaśnić wątpliwości. To nic nie dało. Dało za to działanie blogerów i użytkowników forów, gdzie dyskusja potoczyła się sama.
Czytaj dalej…
Zabrakło mi presetów
Takie historie zaczynają się zazwyczaj sakramentalnym: Kolega mojego kolego mówił mi kiedyś…
U mnie zaczynać się będzie podobnie. Oto kolega znajomego jest fotografem ślubnym. Zarabia, pracuje i żyje zupełnie z czego innego (państwowy etat), ale dorabia i zarabia prawdziwe pieniądze na ślubach.
Pewnego dnia wszystko się spieprzyło. Mój znajomy został obudzony telefonem w środku nocy. W słuchawce rozdygotany głos kolegi paple coś pół przytomnie. Zaspany potrzebował dobrej godziny by zrozumieć w czym jest problem. Oto fotograf ślubny miał następnego dnia dostarczyć kolejnej parze młodej swoją pracę. Wszystko przygotowane do nocnego zapuszczenia batchów, a tu nagle error.







