Archiwum September, 2011

Partner Nieseksualny

Prosił, błagał, w końcu podszedł mnie wywabieniem niecnym ze studio. Więc musiałem w końcu objawić Go światu.

Oto on.

Partner Nieseksualny, Ambrotyp - Itoflex 8x10


soudek

Dla mas

Dla mas stworzono markę samochodu, który umożliwił mi dzisiaj prawdziwą wyprawę kolodionową w plener. VW półciężarówka stał się dzisiaj szczelnie oklejoną folią budką na kolodionowe opary i srebrowe maczanie. Dzięki współpracy z moim Partnerem Nieseksualnym, bez którego zapewne nic by z tego nie wyszło, wyjechaliśmy naszym laboratorium ze studio. Może nie za daleko, ale tak na pierwszy raz w sam raz.
Przyznam, że fotografia w plenerze jakoś mnie ostatnio nie pociągała. Wsiąkłem w studio. Trochę się zamknąłem, dlatego było fajnie poczuć znowu wiatr pod płachtą.
Efekty zeszły trochę na plan dalszy, choć w polowych warunkach wylewało mi się płyty dużo lepiej niż w studio. Jedno jest pewne, na pace Niemcy montują strasznie słabe lampki podsufitowe i muszę kupić czerwoną latarkę, bo kompletnie nie wiedziałem co wywołuje… :)

Suma sumarum, na pierwszy ogień poszedł Gdańsk i landszafty, które każdy szanujący się lokalny fotograf mieć powinien.

Dziękuje Partnerowi za zaparcie i wyciągnięcie mnie ze studia :)

Gdańsk, lampa portowa, Ambrotyp, Itoflex 8x10


Bezgraniczne odjazdy

Gdyby niektórym z Was zdawało się, że są w XXI wieku, w dobie wszechogarniającej cyfry, wyjątkowi tylko dlatego, że używają filmu w aparacie lub posiadają kamery wielkoformatowe 4×5 czy nawet 8×10, to dedykuje Wam ten film :)

Czy istnieją granicę pasji? Czy można mieć odjazd za pomocą kamery i kilku buteleczek z chemią? Jak widać można :)

 

Amelie and Alchemy from Konstantin Brazhnik on Vimeo.

Strona ojca Ameli tutaj: Luther Gerlach


Konkurs banalny – wyniki

A więc tak. Każdy komu się wydaje, że wybieranie zdjęć w konkursach jest rzeczą banalną i lubi komentować werdykty różnych gremiów, zalecam ćwiczenie. Nawet w tak “banalnym” konkursie jak ten, należy podjąć decyzję kierując się jakimiś uniwersalnymi dla wszystkich uczestników kryteriami. Zwłaszcza jeśli jest to zabawa w sumie bez zasad :)

Okazuje się oto, że wybranie jedynego zdjęcia z ponad 60 nadesłanych nie jest proste. Truizm, wiem. Wybrałem finałową 20. Z niej do walki o podium z bólem serca wybrałem 3 foty. A z nich jedną.

Obiecałem merytoryczne uzasadnienie, ale za cholerę nie mogę się zmusić do tego tonu krytyka sztuki, który w niezrozumiałych słowach uzasadnia dlaczego jedno zdjęcie jest lepsze od innego :) Jedno widzenie krzesła lepsze od drugiego. No dobra, ale słowo się rzekło więc uzasadnienie brzmi:
“Krzesło jest częścią otaczającego nas świata i jako takie stanowi element, z którym na tyle się zespoliliśmy, że jego istnienia nie zauważamy. Krzesło wypełnia te kategorię przedmiotów, które po prostu są. Jak spora część rzeczy nas otaczających, krzesło niezwykle rzadko skupia naszą uwagę. Zazwyczaj ma to związek z użytecznością bardziej, niż z samym faktem istnienia krzesła. Czy możemy mówić o pięknie krzesła? Być w może w ujęciu sztuki użytkowej moglibyśmy, ale przedmiot sam w sobie nie jest gwarancją dobrego zdjęcia. To jednak dwa różne światy. Tak jak piękna modelka nie gwarantuje nam dobrej foty, tak i krzesło bez umiejętności pokazania go na zdjęciu, jest po prostu krzesłem.

Dlatego też, ważne jest wszytko wokół krzesła. Światło. Klimat. Chwila. Ułożenie kadru. Zebranie w kupę, tego wszystkiego, co może nam powiedzieć coś więcej o sytuacji, o roli przedmiotu fotografowanego. Ja nie szukałem studium krzesła. Czystych nienagannych kadrów pokazujących piękno lub rozmiar, lub kształt. Szukałem tego, co kryje się za samym obrazkiem krzesła. Wgniecenia, śladu po osobie, która tam siedziała, konstelacji krzesła i otoczenia, tego gdzie stoi, jak stoi, czy stoi!? (ale bełkocze co..?). W każdym razie… od samego początku zabawy, moją uwagę przykuło jedno zdjęcie i niestety…. na tyle mocno, że odnosząc pozostałe do niego nie znalazłem równie silnego przekazu.
Fotografia owa ma kontekst. Jest poukładana. Jest dopełniona treścią tła i rozmawia ze mną. Te krzesła gadają historią…”

Zwyciężyła “dobi”…. czyli Aga Doborzyńska i jej zdjęcie: http://dobidobi.tumblr.com/post/9953382725


GRATULUJE!

Nagrodą jest portret kolodionowy, Ambrotyp u mnie w studio. Termin realizacji – nieskończony :)

Dodatkowo Aga dostaje te dwie książki wspomniane w moich opiniach.

 

Wszystkim serdecznie dziękuje! Bez kokieterii powiem, że nie spodziewałem się takiej ilości zgłoszeń. Super! Widzę, że jesteście, działacie i potraficie się bawić. Zawiedzionym pozostaje mi jedynie podać adres w celu wyrażenie swoich wątpliwości, co do werdyktu  i odesłać do Regulaminu Komentowania – pkt. 3 podpunkt 1 :)


Do Lamusa

Staram się jakoś szczególnie nie polecać czegoś, czego sam nie sprawdziłem. Dodatkowo zazwyczaj polecam miejsca związane z fotografią. Dla równowagi, dzisiaj polecam po prostu fajna kawiarnię nową w Gdańsku.

Cafe Lamus to malutka kawiarnia stylizowana umeblowaniem na lata PRL. Ale bez przesady… ze smakiem i wyczuciem… Dobre ceny, sympatyczni właściciele i jakaś taka pozytywna w tym wszystkim energia. Polecam Wam. Kawiarnia mieści się na tyłach Hali Targowej w Gdańsku przy ul. Lawendowej 8, zaraz obok sklepu dla plastyków.

 

Cafe Lamus 1

Cafe Lamus 2


Autor…

piotr biegaj, iczek - nie młody już i nie wysoki nazbyt. Fanatyczny też nie bywa. Po prostu starał się zawsze, aby ludzie na ulicy nie klęli. To jednak wojna z wiatrakami więc.... zajął się fotografią.